Praca w empiku, zalety i wady

Nie spodziewałam się, że praca w empiku przyniesie mi tyle dobrego. Po wielu miesiącach użerania się z dziwnymi pracodawcami, beznadziejnymi warunkami pracy - jestem na etapie, że nie chcę nic zmieniać. A przynajmniej do września, bo zaklepałam sobie już urlop! W końcu Chorwacja sama się nie zwiedzi. Podejmując się pracy w empiku miałam mieszane uczucia, bo nasłuchałam się kiepskich opinii o kierownikach, o płacy, warunkach i zmuszaniu do wciskania ludziom produktów z oferty przykasowej. Wraz ze mną pracę rozpoczynała jeszcze jedna dziewczyna, która po 3 godzinach bycia na szkoleniu, po prostu wyszła. Być może gdyby nie stała w kącie z założonymi rękami to może spodobałaby się jej praca. W każdym razie chciałabym troszkę przybliżyć kwestię pracy tam z moich obserwacji. 

+ zniżka 25% na zakupy! - super sprawa, zwłaszcza gdy jesteście uzależnieni od empikowskich zakupów. Ja niestety na swoją kartę muszę jeszcze trochę poczekać, ale koleżanki z pracy chętnie użyczają mi swoich kart, abym mogła kupować po obniżonej cenie.

+ super ekipa - nie wiem czy to tylko w moim sklepie, ale współpracownicy łącznie z ekipą kierowniczą to świetni ludzie i naprawdę dobrze się pracuje w gronie takich osób. Nawet z dyrekcją jesteśmy po imieniu, więc pracuje się komfortowo. Wprawdzie są dwie osoby, z którymi dogaduję się średnio, ale mamy ze sobą nie wiele zmian, więc kontakt z nimi mam ograniczony. Być może z czasem się dogadamy, któż wie? 

+ elastyczne godziny pracy - szczerze mówiąc, niezbyt odpowiadała mi na początku opcja 3/4 etatu, ale w etapie końcowym mam dużo dni wolnych, co daje możliwość odżyć i nadrobić zaległości w spotkaniach ze znajomymi. Stawka godzinowa jest na tyle fajna, że przy niepełnym etatacie można się spodziewać normalnej wypłaty + premie za wyrobioną sprzedaż. Dla mnie dużym plusem jest to, że dostaję bez problemu dni wolne, gdy tego potrzebuję, nie ma problemu ze stworzeniem grafiku idealnie pod moje preferencje. 

+ nie jest nudno - zawsze jest coś do roboty. Jeśli nie ma w danej chwili klientów, można roznosić książki czy inne dostępne produkty. Zawsze jest jakaś dostawa do rozłożenia czy zwroty, klient na sali, któremu trzeba coś doradzić czy ogarnąć sklep, bo znalezienie książki pomiędzy płytami czy na dziale z grami komputerowymi to zupełnie normalna rzecz. 

- umowa zlecenie - dla mnie jest to zdecydowanie ogromny minus. Wiadomo, na umowie o pracę nie  byłoby tak lajtowo i byłoby o wiele ciężej, gdyż elastyczny grafik jaki mam na zleceniówce, przestałby istnieć. Coś za coś jednak, mając umowę o pracę jesteśmy zabezpieczeni. Będąc na śmieciówie nie czuję się komfortowo, i pomimo zmian jakie wprowadzono w te umowy to wciąż nie jest to taka sytuacja jak w umowie o pracę.

- sprzedaż przykasowa oraz karty lojalnościowe - mamy obowiązek wciskania tego każdemu klientowi. Nawet jak klient się spieszy, ma ochotę Cię odstrzelić za samo istnienie, a każde Twoje pytanie doprowadza go do szału, a nawet moherowej babci, która ma odliczoną złotówkę na gazetkę z przepisem na babeczki - MUSISZ RECYTOWAĆ FORMUŁKI. Oczywiście, gdy kierowniczka nade mną nie wisi, robię to według swojego uznania i jeśli widzę klienta za grosz nie zainteresowanego niczym oprócz swojego zakupu, nie proponuję. Straszenie tajemniczym klientem też mnie nie rusza. Obsługuję ludzi tak, jak sama chciałabym być obsłużona w danej sytuacji. 

- ograniczenia na kasie - wystarczy, że podwójnie nabijesz dany produkt lub ktoś w połowie kasowaia rozmyśli się z czegoś - musisz wzywać dyżurnego lub kierowniczkę. Nie możemy sami nawet wycofać podwójnego produktu, nawet jeśli transakcja nie została jeszcze podsumowana. Samodzielnie możemy jedynie kasować. A teraz wyobraźcie sobie sobotę, godziny największego tłumu, wszystkie kasy idą jednocześnie, kolejki na pół sklepu, a Tobie nagle stanie kasa, bo jakiś czubek rozmyślił się, bo książka kosztuje o 3 zł więcej niż na stronie internetowej i on tego nie chce. Póki kierowniczka lub dyżurny się nie pojawi, możesz sobie co najwyżej podłubać w nosie albo pooglądać walkę kolegów z klientami przy sąsiednich kasach. 

Na chwilę obecną tylko to przychodzi mi do głowy. Zapewne z czasem może pojawić się więcej podpunktów zarówno w zaletach, jak i wadach. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że praca mi odpowiada, ale zamierzam zostać tam do września, do urlopu. Po powrocie z Chorwacji będę rozglądać się jednak za pełnym etatem oraz powrotem do zawodu. Mimo wszystko, umowa zlecenie nie jest umową na której chciałabym pracować i być uzależnioną finansowo od ilości wyrobionych godzin, które mam ograniczone. Idąc na urlop muszę liczyć się z mniejszym wynagrodzeniem, ponieważ wypadają mi 2 tygodnie pracy. To dobra praca na jakiś czas lub gdy mieszka się z rodzicami. Ja jednak nie mogę sobie pozwolić na taką opcję zbyt długo. 

9 komentarze

  1. Najważniejsze, że praca Ci odpowiada! :)

    Doskonale rozumiem Twoją niechęć do wciskania ludziom oferty przy kasie czy kart lojalnościowych. U nas w Decathlonie swego czasu też chcieli abyśmy przy każdej transakcji pytali o kartę stałego klienta, ale umarło to śmiercią naturalną i na szczęście nikt już nas do tego nie zmusza :P

    OdpowiedzUsuń
  2. To i tak ta praca ma sporo plusów. Fajna byłaby to sprawa jako praca dodatkowa - przynajmniej dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Umowa na zlecenie? Kudłaty miał umowę o pracę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba jest mimo wszystko więcej plusów takiej pracy :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogólnie wydaje się spoko, ale z tą umową nie jest tak. Chyba bardziej jako dorywcza by pasowała, niestety w tym kraju jest jak jest i każdy robi tak żeby jemu było dobrze.
    Z sprzedażą przykasową to jest tak, że właściciele nie zdają sobie sprawy, że ludzi to czasami bardziej ZNIECHĘCA niz zachęca. Ja nie lubię tego, ale żeby nie zrobić komuś problemów to zazwyczaj słucham kasjerów i potem dziękuję. Wiem, że to wymuszone jest. Ciesze się, że póki co jedyny sklep w którym obsługuje ludzi należy do mojej siostry i nie muszę się bardzo spinać.

    Zniżka też fajna sprawa, ja bym oszalała :D zwłaszcza że uwielbiam książki :D

    Właśnie, właśnie. Niby tutaj obiecuje sobie, że napiszę post, ale potem się dzieje tyle rzeczy że nie mam jak :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Jednak nie taki Empik zły jak go malują :P Do tej pory słyszałam same minusy od osób tam pracujących, więc dobrze, że znalazłaś zalety.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że zlecenie, ale jednak to ma też swoje plusy. Chciałam kiedyś pracować w Empiku, ale mnie przestraszyli, że jest tam masakra :< A jak widać, nie jest źle :D

    OdpowiedzUsuń
  8. To fajnie, że taka świetna kadra Ci się trafia, grunt to super ludzie i od razu atmosfera jest przyjemniejsza.
    To faktycznie słabo, że na umowę zlecenie, może w innej pracy jak będziesz w przyszłości zmieniać trafisz lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiepsko się tam coś dzieje :(

    OdpowiedzUsuń