Złośnica w akcji, czyli rowerowy hejt

To, że większość rzeczy i ludzi na świecie mnie denerwuje wiadomo nie od dziś. Stąd też nazwa bloga, bo złośnicą się urodziłam, a umrę będąc nią jeszcze większą. Latami pracowałam nad swoją cierpliwością, najbardziej pomogła mi praca w biurze rachunkowym, gdzie moich potencjalnych ofiar było od groma, ale nie mogłam się na nich wyżyć. Odkąd pracuję w empiku, moja złość na klientów uległa rozbawieniu. Większość ich idiotycznych zachowań i tekstów po prostu mnie bawi. 

Nie bawi mnie jednak do dziś jedna rzecz. I obawiam się, że nie będzie do końca życia. No chyba, że ktoś stworzy bombę biologiczną przeciwko frajerom, bezmózgom i innym cipeuszom. Mianowicie - zachowanie ludzi, gdy widzą rowerzystów. Także weźcie sobie coś do picia, popcorn, poprawcie się wygodnie w fotelu - zaczynamy. 


  1. Pieszy Pan i Władca chodnika - idzie sobie taki dupolot, co to myśli, że jak jedzie rowerzysta to zjedzie mu z drogi i jeszcze go przeprosi. Rozumiem irytację pieszego, gdy idzie wąskim chodnikiem, a rowerzyści zachowują się jak rajdowcy. Czasem jednak bywają sytuacje, że wyjazd na ulicę nie wchodzi w grę lub po prostu taki jest odcinek drogi i trzeba przejechać chodnikiem. Nie każę pieszym od razu schodzić na trawnik, rozrzucać czerwonego dywanu czy podawać butelki z wodą zziajanemu rowerzyście. Nigdy nie używam dzwonka, bo wiem jak to denerwuje, a nawet straszy człowieka. Zazwyczaj przepraszam, proszę o przepuszczenie, dziękuję. Mimo to, i tak wysłuchuję mologów o rowerzystach debilach. 
  2. Scieżka rowerowa? JA MOGĘ WSZYSTKO - po moim mieście można się poruszać w 90% po ścieżkach rowerowych. Chodniki są szerokie, ścieżki dla rowerzystów również. Jest to fajne, komfortowe i mega wygodne. No właśnie, do momentu, gdy na środku ścieżki nie staną dwie mamuśki z wózkami, pierdoląc o modelu nowej pieluchy czy które z ich pociech zrobiło większy wstyd w sklepie; pieszy urządzający sobie spacer ścieżką rowerową. Bo przecież to chodnik, co z tego, że dla rowerzystów?! CHODNIK JEST DLA LUDZI, im wolno chodzić całym odcinkiem, ale nie waż się wjechać na strefę dla pieszych, bo od razu lincz. 
  3. Jestem pieszym, masz mi ustąpić wywłoko - sytuacja chociażby z wczoraj. Jadę sobie kulturalnie, oczywiście ścieżką rowerową, a jakże. Po jeden stronie jezioro, po drugiej stronie toalety. Chciałabym nadmienić, że ja nie jeżdżę powoli, jazdę często traktuję jako trening, gdyż z wględów finansowych nie chodzę póki co na siłownię. I wtedy, jadąc mocno rozpędzona, jakiś tępy młotek wychodzi mi pod koła. Zbliżając się do chodnika widział, że jadę. Spojrzał mi prosto w oczy, więc nie było możliwości, żeby nie zrozumiał nadjeżdżającego roweru. I co? Nic, wlazł mi prosto pod koła. BO ON JEST WAŻNIEJSZY. No nie jest, przełaził z trawnika, w miejscu, gdzie to on powinien się zatrzymać i przepuścić ludzi idących ścieżką. 
  4. Mam wózek i dziecko, jestem rowerem - czasem mam wrażenie, że ludzie mylą kółka w wózku z kółkami w rowerze. Ostatnio prawie wpakowałam się w krzaki, bo zjeżdżałam z górki ściezką rowerową ( a jakże, zaskoczyłam Was pewnie! ) i nie widziałam, że za zakrętem toczy się baba z wózkiem i dwójką dzieci. W ostatniej chwili wyhamowałam i wjechałam na trawnik, żeby przypadkiem wielkiej krowie nie zrobić z dupy garażu. Co z tego, że metr dalej, za pasem zieleni był dwa razy szerszy chodnik dla pieszych. Często też mijam odpowiedzialne mamusie, które są tak zajęte swoimi telefonami, że nie patrzą jak ich pociecha, kołysząc się na rowerku wjeżdża prosto pod koła innym rowerzystom. 
Żebyście nie pomyśleli, że jestem hipokrytką czy coś w tym guście, dodam również, że nie tylko piesi mnie wyprowadzają z równowagi. Niektórzy rowerzyści są równie debilni i utrudniają człowiekowi współpracę na drodze. 


  1. Pan i Władca ścieżki rowerowej - jak w przypadku pieszych, rowerzyści też czasem myślą, że to oni mają pierwszeństwo i wszystko mogą. Ile razy musiałam hamować albo gwałtownie wjeżdżać na trawnik, bo jakiś idiota nie zjechał na skraj ścieżki. Jedzie sobie ważniak środkiem i oczekuje, że nadjeżdżający z naprzeciwka rozjadą się na boki, bo Król Szosy jedzie. Ewentualnie panienki z piesiami w koszykach. Wczoraj niemal się z taką zderzyłam. Panienka jechała sobie środkiem, wręcz po lini ściezki rowerowej i chodnika. Z jednej strony piesi, z drugiej strony psiapsióła loszki. Żadna z nich nie zjechała. Prawie w nią wjechałam, gdybym... tak, nie zjechała na trawnik. 
  2. Delektuję się jazdą 2km/h, nie waż się mnie wyprzedzić - nie wiem dlaczego ludzie wychodzą z założenia, że skoro oni toczą się na rowerze w ślimaczym tempie to wszyscy muszą to robić. Ja nie lubię takiej jazdy, mam swoje własne tempo. Tak jak każdy biegacz biega w innym tempie, tak każdy rowerzysta w swoim.
  3. Internety, internety, umre jak nie sprawdzę - umrzesz, jak sprawdzisz. Parę dni temu Paweł prawie miał wypadek, bo ziomek z naprzeciwka był tak wlepiony w swój telefon, że nie patrzył jak jedzie. Paweł zjeżdżał rozpędzony z górki, a tamten wyjechał środkiem ścieżki zza zakrętu. Dopiero, gdy Paweł na niego ryknął, w ostatniej chwili odbijając rower, tamten podniósł głowę. Albo rower albo facebook, kiedyś może się wydarzyć tragedia i tyle będzie ze sprawdzania internetów jadąc po drodze. 
Jeśli dotrwaliście do końca postu, gratuluję. Od dawna nosiłam w sobie tyłe irytacji, że musiałam ją przelać na klawiaturę. Większość z opisanych tu osób najchętniej bym odstrzeliła, ale szkoda mi życia na siedzenie za kratkami. Nie każę nikomu jeździć tempem jak moje, nikomu nie każę ustępować mi drogi ani traktować mnie specjalnie, bo mam dwa kółka. Chciałabym po prostu, aby ludzie potrafili się zachowywać normalnie, kulturalnie, życzliwie. To też pewien rodzaj współpracy na drodze, nie walka o to, kto zajmie większy kawałek chodnika. Lubię jeździć po swoim mieście, ale jednak jazda dokoła przez las jest mniej irytująca. No chyba, że mamy na uwadze mnożące się w zawrotnym tempie komary, które są w stanie zjeść człowieka w czasie 2 kilometrowej leśnej trasy.  



7 komentarze

  1. Nie mam zielonego pojęcia jak można jechać na rowerze i jeszcze korzystać z telefonu. Nie lubię też, jak rowerzyści i piesi mają słuchawki w uszach i słuchają bardzo często na maksa muzyki - no jak można być uważnym jak się wyłącza jeden zmysł???
    Ja sama nie jestem rowerzystą, ale korci mnie zakup roweru, ale raczej prędko to nie nastąpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Te słuchawki to też problem. Raz Paweł prawie potrącił dziewczynę, bo miała słuchawki i nie słyszała samochodu. A zamiast się rozejrzeć to wjechała Pawłowi pod maskę. Ludzie nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę mogą wyrządzić nie tylko sobie, ale również innym.

      Usuń
  2. Ludzie nie myślą, albo po prostu są tak wpatrzeni w siebie, że los innych ich nie interesuje. Nie dziwie się, że jesteś zirytowana, każdy na Twoim miejscu by był wkurzony takimi zachowaniami.
    Ja nigdy nie byłam na szczęście w żadnej sytuaacji, które wymieniłaś. W Wielkiej Brytanii spotkałam się z dużą kulturą i ludzie nie chodzą po ścieżkach rowerowych, a jak się im zdarzy to od razu schodzą i przepuszczają rower.

    OdpowiedzUsuń
  3. Temat nie mój, ale przesłanie czaję: trochę poszanowania dla zasad i siebie wzajemnie jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Swoją drogą liczba osób uważających siebie za święte krowy zdaje się wzrastać lawinowo. Irytujące i smutne zarazem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niech jedni szanują drugich i zachowują się po ludzku i będzie dobrze. Bo zarówno rowerzysta jak i pieszy mogą zirytować. Mnie np. wkurzają rowerzyści,którzy nie potrafią zasygnalizować zamiaru skręcania (zwłaszcza w lewo) i niekiedy wręcz przed samą maską samochodu robią niespodziewanie ten manewr. Myślenie nie boli,kultura też nie. Dzięki temu nie będziemy się wzajemnie denerwować. Czy pieszy czy rowerzysta czy kierowca każdy z nich jest człowiekiem,takim samym człowiekiem. Więc wystarczy się odpowiednio zachować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam podobnie jak Ty! Mimo, że rzadko jeżdżę rowerem to nic mnie tak nie irytuje jak ludzie chodzący po ścieżkach rowerowych! Jak sama nazwa wskazuje ścieżka rowerowa dla rowerów a chodnik do chodzenia, koniec kropka. Nie czaję jak można tego nie rozumieć :x

    OdpowiedzUsuń
  6. A myślałam, że nie ma drugiego takiego nerwusa jak ja ;D Mnie takie bezmózgie działanie denerwuje, że nawet nie biorę się za spisanie tego. Mogłabym wymieniać i wymieniać w nieskończoność.

    OdpowiedzUsuń