"Czy zbyt długie roz­myśla­nie o życiu, życia nam nie zabiera?"

Dawno nie piłam herbaty, nie oglądałam serialu, nic nie pisałam. A przecież miałam czas, miałam ochotę. A może nie? Dni mi uciekają, gubię je pomiędzy pracą a czymś co zabiera mi mnóstwo czasu, a nie umiem określić co to dokładnie jest. Wydaje mi się od pewnego czasu, że jestem szczęśliwa. Mam przytulne mieszkanie, kochającego faceta, kota, który łaskawie przestał drapać moje łóżko, pracę, rodzinę, znajomych, plany na wakacje i studia. Ale nie jestem do końca pewna "jestem czy mi się wydaje?". Moje myśli w ostatnich dniach krążą od kotka, którego odbieramy w niedzielę, poprzez pracę, sesję, wesele a tym co chciałabym robić. Bo przecież nie mogę całe życie plątać się od sklepu do sklepu. Weź się za język obcy, tępa dzido. Nauka. Ciągnie mnie, mam chęci, motywację, siłę. Dopóki nie siądę na dupsku i nie spojrzę na notatki czy inne materiały. Dużo tego. W co wsadzić ręce? W paczkę chipsów.  Natłok tego wszystkiego czego chciałabym się nauczyć zupełnie wybija mnie z rytmu i zamiast rozplanować dziedziny, skupić się na konkretnej rzeczy, ja uciekam ze smutem, chowając się pod kocem przed telewizorem. Coś we mnie się pląta, rzuca między wnętrznościami, ale chyba nie do końca wiem co. Siadam rano przy biurku, patrzę na tablicę korkową i przyklejone do niej kartki. Egzaminy, grafik do pracy, lista rzeczy jakie muszę zrobić. Wisi, kurzy się. Patrzę, ale jakby nie widzę. Chcę, ale jakby nie chcę. I tak cały czas, jak gdyby to co pochłania mój wzrok nie dochodziło do mózgu, nie wydaje komend. Zapadam się w sobie, odsuwam od życia i z lekką konsternacją obserwuję je zza zasłony. 
Jestem, ale mnie nie ma. 

8 komentarze

  1. Przemyśl wszystko na spokojnie, zaplanuj małe kroki. To zwykle pomaga, przynajmniej w moim wypadku :) Mam satysfakcję, że coś systematycznie robię i idę powoli do przodu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Potrzeba Ci trochę relaksu, chwili spokoju, a potem powinno być już lepiej. Wiem, jak to jest, bo sama szykowałam się właśnie na taki 'stop' po sesji, bo wszystko widzę jakby za jakąś ścianą, emocje też jakieś takie dziwne, niby są, a jakby ich nie było. No ale teraz Luby mi się połamał, więc trzeba będzie swoją uwagę przerzucić głównie na niego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja to dobrze znam! Też miewam problemy ze zmotywowaniem się do pracy, a już zwłaszcza, gdy na horyzoncie sesja i mnóstwo zobowiązań. No ale nie ma się co łamać, powoli, kroczek po kroczku, a wszystko się w końcu uda zrobić. Swoją drogą świetne zdjęcie w nagłówku :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wsadzanie rąk w paczkę chipsów to moja ulubiona forma radzenia sobie z życiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. może po wakacjach będzie lepiej, jakoś się cżłowiek odpręży i jakoś to będzie ! :)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dobie internetu nauka języków jest kwestia chęci :) a jeśli woli się te bardziej tradycyjne metody to też jest ogrom możliwości :) wystarczy chcieć :)

      Usuń
  6. Luby grał w nogę i tak uszkodził łąkotkę, że musieli mu ją wyciąć ;x Ale jest już lepiej! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może po prostu masz za dużo na głowie... Gdy jedna rzecz Ci odpadnie będzie Ci łatwiej. Nie bierz się za wszystko na raz, tylko po kolei.

    OdpowiedzUsuń