31.8.17

Łeba | part 2

Pogoda dopisywała równe pięć dni. Temperatura ponad 24 stopnie, mega słońce i niemal puste plaże. Zrobiliśmy sobie krótką wycieczkę do Jastrzębiej Góry, zjedliśmy najgorszego kebaba w życiu, a potem wróciliśmy do Łeby dochodząc do wniosku, że jest o wiele ciekawsza niż odwiedzone miasteczko. 
Wczoraj było na tyle gorąco, że niemal cały dzień spędziliśmy na plaży i w wodzie co poskutkowało tym, że Paweł nie może unieść ramion ani bezboleśnie założyć koszulki, a ja wyglądam jak prosiak z rożna. Było warto. Potrzebowałam takiego odpoczynku, odłączenia się od świata. Dryfowałam sobie na materacu, z dala od plaży mając za towarzystwo stado wrzeszczących mew. Było cudownie, spłynął ze mnie cały stres po trudnych tygodniach w pracy i starałam się ani przez chwilę nie myśleć o tych, które mnie czekają. Mam jednak nadzieję, że moje ogromne plany wypalą i będę mogła podziękować empikowi za współpracę. Aby jednak do tego doszło muszę spiąć dupsko, bo czeka mnie dużo pracy, nauki i silnej woli, żeby się nie poddać. Do końca roku chcę spełnić owe marzenie. No, bardziej cel. Także trzymajcie kciuki!

A teraz oczywiście, parę fotek. 


















Podziel się tym wpisem z innymi:

2 komentarze:

  1. Byłam tam przed laty i... zatęskniłam :)
    Cudne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aj, jak tam pięknie <3 Aż szkoda, że nie byłam w te wakacje nad morzem...

    OdpowiedzUsuń

 
Designed by Beautifully Chaotic