17.8.17

Trochę magii w codziennych zdjęciach, czyli soczewki makro


Od zawsze uwielbiałam zdjęcia makro. Już jakie dziecko biegałam i fotografowałam robaczki czy przeróżne kwiatki, a moje dzieła namiętnie zbierałam na dysku. Pech jednak chciał, że nikogo te fotki nie interesowały poza mną, a ich jakoś miała wiele do życzenia. Wiadomo, jakość lodówki. Im stawałam się starsza, tym bardziej zagłębiałam się w swoje uwielbienie do zdjęć.


Po wielu latach marudzenia, płakania i rozpaczania - udało się! Kupiłam pierwszą lustrzankę. Jako ostatnia ze swoich znajomych wzbogaciłam się o lustrzankę, aczkolwiek - jako pierwsza sama na nią zarobiłam. Szybko jednak odczułam brak lepszego obiektywu. Gdybym mogła cofnąć czas, wybrałabym inny sprzęt, ale za rok pewnie zmienię. Moje ukochane zdjęcia makro tak jakby stały mi się bliższe, ale wciąż mi czegoś w nich brakowało. Na obiektyw nie stać mnie było, pierścienie pośrednie są do dupy, więc tkwiłam smutno w miejscu. Aż w końcu... jedna z bliższych mi koleżanek poleciła soczewki makro. Wielokrotnie o nich czytałam, jednak nie umiałam się zdecydować. Dopiero, gdy D. dała mi swój aparat z soczewkami na obiektywie zrozumiałam jak bardzo ich pragnę. 

Koszt soczewek waha się w granicach 50 zł. W zestawie są 4 sztuki o dioptriach +1, +2, +4, +10. Najlepiej jest je łączyć ze sobą, efekt jest wtedy o wiele ciekawszy. Pierwsze dwie nie dają zbyt dużej różnicy, także nałożyłam na obiektyw wszystkie po czym rzuciłam się w krzaczory napalona jak Reksio na szynkę. Ogólnie jestem zadowolona, aczkolwiek późna pora, słabe światło i zmęczenie po całym dniu pracy sprawiły, że jakość zdjęć ma wiele do życzenia. Przez weekend postaram się zrobić lepsze ujęcia i Wam pokazać jakie cuda można robić "za grosze", gdy nie mamy możliwości zakupu obiektywu makro. 

PS: pierwsze zdjęcie zawiera jedynie filtr koloru, winetowanie oraz światło wynikło z użytku soczewek bez użycia zoom. 









Podziel się tym wpisem z innymi:

5 komentarzy:

  1. Też pamiętam mój zachwyt moją lustrzanką, na którą zbierałam pieniądze przez całe wakacje :D, zdjęcie z pająkiem wymiata :D
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiałam się nad kupnem soczewek makro, mimo, że zainwestowałam w obiektyw makro. I mam wrażenie, że mogą się sprawdzić w momencie, gdy moja ręka nie jest w stanie ustabilizować aparatu. Może skuszę się w przyszłości na soczewki, nie są drogie, a jednak mogą dać ciekawe obiekty :)

    Na lustrzankę również sama odkładałam, teraz marzy mi się już coś lepszego, jednak mam inne wydatki, może w przyszłe wakacje uda mi się zarobić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zdjęcia, uwielbiam efekt makro :) Pamiętam jak kupiłam swojego Nikona 1 i też na początku zaopatrzyłam się w soczewki makro, ale po jakimś czasie po prostu o nich zapomniałam bo złapałam na promocji dobry obiektyw.
    Zakochałam się w kwiatuszkach <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam soczewki do swojej hybrydy - tyle, że w zestawie były 3 :) Świetna sprawa, gdy je dostałam, to też biegałam i fociłam wszystko, co było pod ręką :D

    OdpowiedzUsuń

 
Designed by Beautifully Chaotic