29.9.17

Powitanie jesieni

Od zawsze uwielbiałam jesień i niesamowicie się cieszę, że już nadeszła. Widok kolorowych drzew, opadających liści czy ich szelest pod stopami, gdy wracam z pracy sprawia, że od razu mój humor skacze w górę. Z przyjemnością ubieram swetry, kurtkę czy grubszą bluzę. Mam ochotę spacerować cały dzień. Na szczęście dostałam w październiku trochę wolnego, więc będę mieć nareszcie okazję wykorzystać piękno jesieni i utrwalić ją na zdjęciach. Myślałam nawet na jakimś fotograficznym projektem jesiennym, ale nie wiem czy byliby chętni. Co o tym myślicie? 

Póki co zrezygnowałam ze zmiany pracy. Pozostanę w empiku do końca roku, bo przynajmniej mam stałą posadę, lubię tę pracę i znajomych. Poza tym idzie sezon świąteczny i nie mam pewności kto potrzebuje pracowników na stałe, a kto na ten krótki okres, a nie chcę ryzykować i zostać po świętach bez niczego. Empik ma swoje wady, denerwuje mnie sposób w jaki się tam zarządza, ale lepsze to niż wymyślanie czy kombinowanie jak osioł. Poza tym... trzeba skorzystać ze zniżek pracowniczych na świąteczne prezenty! 

Wybraliśmy się wczoraj na króciutki spacer, pstryknęłam parę zdjęć, ale zaczynało się robić ciemno i zimno, a moja druga połówka już mi marudziła. Mam cały wolny weekend, więc może wyciągnę kogoś na spacer i nadrobię jesiennych zdjęć. A póki co uciekam pisać opowiadanie i grać! 






8.9.17

Spacerowo | Gdańsk

Urlop minął szybciej niż mogłabym się spodziewać. Niestety pogoda była tylko przez pierwsze parę dni, drugą część wczasów spędziliśmy na oglądaniu serialu i krótkich spacerach po Łebie, zanim nie dopadł nas deszcz. Nieco żałujemy, że wybraliśmy morze zamiast góry - byłoby o wiele ciekawiej nawet w brzydką pogodę. 

Wracając do domu zatrzymaliśmy się w Gdańsku - mieście, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia i zdecydowanie walczy w moim sercu o podium z Poznaniem. Nie przeszkadzały mi nawet tłumy turystów, deszcz ani chłód. Nie mieliśmy za wiele czasu na zwiedzanie, także pospacerowaliśmy zaledwie dwie godziny, po czym zmuszeni byliśmy ruszyć w dalszą drogę. Aczkolwiek obiecałam sobie, że przy najbliższej okazji wrócę tam, aby zobaczyć całe miasto. 

Zostawiam Was ze zdjęciami, które jak zwykle ani trochę mi się nie podobają, ale będą na pamiątkę. A ja powoli idę się szykować, bo rano jedziemy do bliskich znajomych na działkę  - grill, ognicho, cisza i spokój. Idealne zakończenie urlopu. 






4.9.17

EMPIK JAKO PRACODAWCA - oczekiwania vs. rzeczywistość



Na początku mojej pracy w empiku byłam zachwycona. Kokosy jakie obiecywali niemal spadały na mnie gdziekolwiek nie spojrzałam. W maju pisałam również post o tym na jakich warunkach zostałam przyjęta. Po kilku miesiącach pracy tam mogę śmiało powiedzieć, że to co było a to co jest obecnie to dwie różne sprawy. Ci z Was, którzy obserwują mnie na twitterze bądź mają ze mną stały kontakt poza blogiem wiedzą co mam na myśli - a tym, którzy są tutaj pierwszy raz lub wpadają od czasu do czasu, zaraz wszystko wyjaśnię. 

  • ELASTYCZNE GODZINY PRACY - były, owszem. W pierwszym miesiącu pracy, gdy byłam uczona obsługi kasy oraz podstawowych zadań, które musi posiadać nowo przyjęty pracownik. Od następnego miesiąca mój elastyczny grafik zamienił się w "musisz być i koniec, nie ma nikogo innego". Były nawet problemy, aby dostać wolne na egzaminy w trakcie sesji, bo 95% pracowników to studenci i nagle zrobił się kłopot, bo każdy potrzebował mieć wolne. W sierpniu praktycznie nie bywałam w domu, faceta widywałam okazyjnie wieczorem, gdy odbierał moje zwłoki z pracy po całym dniu ciągłej bieganiny. W empiku nawet na kasie nie masz szans usiąść - jeśli trafi Ci się 10 godzinna zmiana na kasie, musisz stać. Bo to nieładnie siedzieć, gdy na salonie jest klient. W każdym miesiącu jest możliwość wybrania sobie 4 dni, kiedy chcesz mieć wolne i muszą Ci je dać. Niejednokrotnie zdarzyło się, że dostałam grafik, dzień wolny sobie zaplanowałam, po czym kazano mi przyjść do pracy ze słowami "tego dnia nie wybierałaś jako wolny, więc masz być". Po prostu dyrekcja wychodzi z założenia, że nawet jak masz dzień wolny to jesteś do ich dyspozycji przez 24h. 
  • ZNIŻKA 25% NA ZAKUPY DLA PRACOWNIKÓW - pracuję tam 5 miesiąc i swojej karty nie widziałam po dzień dzisiejszy. Na początku mówiono, że trzeba czekać od miesiąca do trzech, aby Centrala wygenerowała moje dane i przysłała kartę. Potem się dowiedziałam, że kartę dostają osoby zatrudnione tylko na umowę o pracę, bo zmieniły się przepisy. Chociaż koleżanka pracująca miesiąc dłużej, swoją kartę ma. Gdy zapytałam kolejny raz o to dyrekcję - nikt nic nie wie - dowiedzą się. Obawiam się, że szybciej się zwolnię niż dostanę kartę pracowniczą. 
  • KARTA MULTISPORT - gdy przyjmowałam się do empiku, była informacja o możliwości otrzymania multisporta. Nie dajcie się nabrać - nie ma takiej możliwości. Kierowniczka na moje pytanie o to była szczerze zdziwiona i no wiecie - dowie się
  • UMOWA O PRACĘ - gdzieś tam nade mną wisi ta umowa, chociaż dyrekcja usilnie walczy, abym jej nie chciała. Na ostatniej pogadance kierowniczka za wszelką cenę usiłowała mi wmówić, że zlecenie jest dla mnie lepsze i pełnego etatu nie pogodzę ze studiami. W tym miejscu chciałabym przypomnieć, że moje studia to dwa zjazdy w miesiącu, zupełnie nie kolidujące z moją pracą. Na dodatek pełen etat niczym nie różni się od mojego 3/4 etatu, skoro wyrabiam o wiele więcej godzin, a nie posiadam żadnego zabezpieczenia w formie umowy o pracę, a mój urlop to nic innego jak dni wolne, za które nikt mi nie zapłaci. Kierowniczka chciała mnie namówić, abym została na umowie zlecenie do końca studiów. Żartownisia, za stara jestem na takie bajery. 
  • SUPER EKIPA - tu wiadomo, wszystko zależy od tego na jakich ludzi trafisz. U mnie na początku wszystko było cacy, a towarzystwo to sama śmietanka. Do czasu, gdy dowiadujesz się, że za Twoimi plecami się z Ciebie śmieją, krytykują i skarżą u dyrekcji za coś co sami spieprzyli ewentualnie coś co nie jest zupełnie Twoją winą. Gdy w lipcu zmarł mi ukochany pies po 13 latach i wręcz wymusiłam dzień wolnego, zostałam wyśmiana, bo "ojej, zdechł jej pies to nie pracuje hahahaha". A następnego dnia jedna z nich przyszła do mnie pożyczyć torebkę. 
  • SPRZEDAŻ PRZYKASOWA - cisną tym jak moherowa babcia wózkiem w biedronce, gdy wydaje jej się, że jak Ci wsunie koszyk w dupsko to szybciej zostanie obsłużona. Co z tego, że po dwóch tygodniach już zostało samo gówno przy kasie, zabawki dla dzieciaków, które ciężko zaoferować osobie w średnim lub zaawansowanym wieku. Każdego dnia otrzymujemy ten sam stek idiotycznych pogadanek, zmuszanie i trucie tyłka. Nawet, gdy klient ma odliczoną gotówkę, spieszy się, ma w dupie nasze super promocje i ma ochotę mnie zabić wzrokiem - nie ma zmiłuj. Mam obowiązek wstrzymać obsługę, pokazać mu dwa wybrane produkty i opowiedzieć o nich. Oczywiście, w praktyce ciężko to wykonać, jednak kierowniczka nie do końca to rozumie. 
PODSUMOWANIE: mając na uwadze jak bardzo skrytykowałam pracę w empiku - lubię ją. Naprawdę lubię tę pracę. Problemem nie są zabawni klienci szukający u nas materaców do wody czy tamponów, koledzy robiący Ci koło dupci, gdy nie patrzysz. Największym minusem jest dyrekcja, która w przypadku mojego salonu jest zupełnie nieodpowiedzialna i niekompetenta. Kobieta pracująca z nami nie ma zielonego pojęcia o tym jak zarządzać ludźmi oraz ich obowiązkami. Dziwi ją, gdy proszę o mniej godzin w miesiącu, ponieważ nie mam czasu odpocząć, spędzić czasu z rodziną czy najnormalniej w świecie wyjść na spacer lub poczytać. 

Oczywiście nie mówię, że w każdym empiku jest identycznie. Być może Ty wybierając się do pracy w tej firmie trafisz na zupełnie inne kierownictwo, a grafik będzie idealnie pod Ciebie dostosowany. Trzeba jednak pamiętać, że miła atmosfera to nie wszystko, warunki też muszą być odpowiednie. 

1.9.17

Spacerowo | Słupsk

Chmury i zimno za oknem zmieniło nam nieco plany. Wypad na plażę odpadł, bo przecież do wody nie wejdziemy, a siedzieć w piachu w taką pizgawę to żadna przyjemność. Po długich rozmyślaniach doszliśmy do wniosku, że podjedziemy do najbliższego miasta na spacer, obiad i obkupienie się w najnowsze magazyny biznesowe, bo przecież nie byłabym sobą, gdybym nawet w czasie urlopu nie odwiedziła empiku. 

Słupsk odwiedzałam drugi raz w życiu. Za pierwszym razem miałam może z osiem lat i byłam tam na wakacjach z chrzestnym. Od tego czasu minęło szesnaście lat, więc jeżdżąc po mieście zastanawiałam się czy cokolwiek sobie przypomnę z tamtego okresu. Nope. Każde miejsce było dla mnie zupełnie obce, ale zapewne wiele się też zmieniło od mojej ostatniej wizyty. 

Nie zwiedziliśmy całego miasta, bo i czas mieliśmy ograniczony. Pospacerowaliśmy trochę po centrum, napstrykałam mnóstwo brzydkich zdjęć, bo wena opuściła mnie razem z piękną pogodą, także nie oczekujcie zbytnio cudów po załączonych do postu fotografiach. Generalnie miasto bardzo ładne, dużo parków i ciekawa architektura. Tylko ludzie wydawali się tacy dziwni, a na każdym rogu napotykałam gromadki osiedlowych dresów. Być może takie moje szczęście, że wszędzie trafiam na Januszy Biznesu ( Dres A próbował wmówić Dresowi B, że za colę 0.5l zapłacił 16 zł i nie ma dla niego reszty ). 

Do końca urlopu pozostało nam jeszcze 5 dni. Pogoda ma być nadal brzydka, więc musimy jakoś zaplanować sobie ten czas, aby nie zmarnować urlopu. Pozostawiam Was teraz z moimi paskudnymi fotkami i uciekam spać.




 
Designed by Beautifully Chaotic