IV kwartał - postanowienia

Nawet nie wiem kiedy uciekł mi ten rok. Wyjątkowo nie żałuję - w porównaniu do poprzednich lat, ten jest wyjątkowo potworny i naprawdę pragnę, aby już się skończył. Wręcz nie mogę się doczekać sylwestra, aby móc pożegnać 2017 i pozdrowić go środkowym palcem. Wiem też, że moim jedynym postanowieniem noworocznym będzie niedopuszczenie, aby kolejny rok był równie do dupy co obecny. 



Pomimo mojej miłości do jesieni, chwyciła mnie chandra. Ale nie przez pogodę - przez wszystko co dzieje się wokół mnie. Niespecjalnie wychodzą mi zmiany i plany, które chciałam wdrożyć w życie. Każdy mój dzień to lawina monotonii, odkładania wszystkiego na potem i bezmyślnego marnowania czasu. Nie mogę się zebrać w sobie, stanąć na nogi i powiedzieć, że dam radę. Bo w tej chwili wydaje mi się, że nie dam rady dojechać do pracy, aby się w połowie trasy nie rozpłakać z żalu nad sobą. 

Na ten ostatni kwartał roku mam jednak postanowienia. Nie wiem czy uda mi się je spełnić, mając na uwadze z jaką elegancją spieprzyłam wszystkie moje dotychczasowe plany. Być może te trzy miesiące zmarnuję identycznie, a być może coś się we mnie zmieni i uda się osiągnąć chociaż połowę tego co bym chciała. Ale będzie ciężko, jeśli nie wierzę w siebie. 

  • fotografia - chcę zająć się tym na poważnie, ale moja wiedza jest na bardzo niskim poziomie. Chciałabym zmobilizować się do większej pracy, zbudować portfolio. 
  • język obcy - mój angielski to porażka, a hiszpańskiego nie tknęłam od lipca. A może czerwca? Dzisiejszy rynek pracy wymaga od nas znajomości co najmniej angielskiego, więc muszę w końcu coś z tym zrobić, bo nie znam nawet podstaw. 
  • praca - zmienić? rzucić? Zmienić nie ma na co, a rzucić nie mogę, bo pójdę pod most. Od dwóch miesięcy rozważam wszelkie opcje własnej działalności, ale ciężko mi cokolwiek zrobić w tym kierunku. Stoję w miejscu. Daję sobie czas do końca roku na rozwinięcie czegoś.

Wszystko jest do zrobienia. Nie wymyśliłam sobie niczego, czego nie byłabym w stanie zrobić. Potrzeba jedynie silnej woli i umiejętności wytrwania w tych postanowieniach, co jest dla mnie o wiele trudniejsze na obecną chwilę. Potrzebuję wsparcia. 



7 komentarze

  1. Zmiana pracy? Póki co, to jest zmiana szablonów ;D Chyba jeszcze nie zdarzyło się tak, żebym dwa razy trafiła na ten sam wygląd Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ja poradzę, że wybredna jestem xD Ale poprzedni był 3 tygodnie!

      Usuń
  2. Mi ten rok również uciekł nawet nie wiem kiedy. Był taką mieszaniną pozytywów i negatywów, ale też czekam już na jego koniec.
    Życzę Ci powodzenia w realizacji planów i dużo siły byś się nie poddawała i wytrwale brnęła naprzód ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę trzymać kciuki za Twoje postanowienia :) Zły okres musi w końcu gdzieś uciec :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem żadnym specjalistą, ale jeśli będziesz potrzebowała rad fotograficznych to będę bardzo szczęśliwa, mogąc podzielić się doświadczeniami. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ten rok faktycznie niezbyt udany, ale ma jeszcze 3 miesiące żeby się poprawić. może będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń