16 kwietnia 2017

Wycieczkowo | Ogrodzieniec

Świąteczny weekend rozpoczęliśmy od wizyty u znajomych. Mają działkę na takim fajnym, zalesionym zadupiu, gdzie poza sezonem wakacyjnym jest praktycznie pusto. No wiadomo, mało jest chętnych na nocowanie w domkach letniskowych, gdy za oknem temperatura bliska zera. Znajomi jednak to wyżarte niedźwiedzie i kochają spartańskie warunki, a co za tym idzie - odwiedzają swój domek nawet w zimie. A my wraz z nimi. 

W każdym razie tak się złożyło, że wyjechaliśmy z domu za wcześnie i aby nie siedzieć potem pod bramą, czekając na nich, zatrzymaliśmy się po drodze w Ogrodzieńcu. Jako dziecko często bywałam tam z rodzicami na wycieczkach, a Paweł nigdy tam nie był, więc nadarzyła się idealna okazja, aby nieco mu pokazać. Niestety za późno było już na wejście do środka, ale zrobiliśmy sobie spacer dookoła. 

Zamek powstał z inicjatywy króla Kazimierza Wielkiego na przełomie lat 1350 - 1370, ruiny zostały przekazane do zwiedzania dopiero po II wojnie światowej po wielu pracach konserwatorskich oraz zabezpieczających. Ciekawostką jest również to, że ruiny stały się w 2001 roku plenerem dla planu filmowego "Zemsty" Andrzeja Wajdy. 


Czytaj dalej »

10 kwietnia 2017

Weekendowo | Rowerowo

Od rana siedziałam i próbowałam napisać coś ambitnego, ale jakoś mi nie wyszło. Cóż, poczytacie więc o jakiś duperelach, a na poważne tematy porozmawiamy innym razem. 

W odpowiedzi na Wasze pytania z poprzedniego postu odnośnie rozmowy o pracę - niestety, nie dostałam się. Najwyraźniej jakaś hiena nawijająca lepiej po angielsku mnie wygryzła, a nie ukrywajmy ja i angielski to smutny związek, żyjemy w separacji od wielu lat. Z rozerwanym sercem szukam pracy dalej, trafiło się parę interesujących ofert, więc siedzę teraz nad telefonem i sapię jak dzik po maratonie, jakby ktoś miał do mnie zadzwonić w każdej chwili. Nadzieja matką głupich, a przecież każdą matkę się kocha. Podobno. 

Wczoraj z racji ładnej pogody (i wizji darmowych kotletów na obiad) wybraliśmy się na rowery. Zamierzaliśmy podjechać do rodziców i z powrotem, ale napadła mnie dzika faza i stwierdziłam, że możemy wrócić okrężną drogą ( o jakieś 20km... ) co poskutkowało tym, że nie mogę siedzieć do chwili obecnej, bo tak mnie dupsko boli od siodełka. W końcu z godzinnej wycieczki zrobiła się prawie 6,5 godzinna trasa po Tychach, Wyrach i Kobiórze. Objechaliśmy wszystkie wypizdowa i pół miasta. I choćbym bardzo chciała to na rower nie wsiądę przez parę dni, bo na samą myśl o siodełku kości w tyłku świrują. 

Przez ostatnie dwa tygodnie wzbogaciłam swoją książkową kolekcję o 21 pozycji, w tym większość są to książki dotyczące prawa, rachunkowości, kadr, marketingu i ekonomii. Tak proszę państwa, poczułam wiatr we włosach i natchnienie do nauki, a wnętrzności szeptają cichutko, że podjęłam decyzję co chcę robić w życiu, a wybrany kierunek studiów był strzałem w dziesiątkę. Wprawdzie za trzecim razem, ale w końcu do trzech razy sztuka. 


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia