12 czerwca 2017

Śluby, śluby i po ślubach

Gdy w poprzednim poście pisałam o czarnym jak diabeł kociątku nie sądziłam, że to naprawdę diabeł. Nie tylko z umaszczenia. Mały potwór daje mi popalić, zdążyła mnie już doprowadzić do łez nawet. Jeśli kot tak szaleje przez pierwszy rok życia to może od razu spakuję walizki i ucieknę, wychowywanie kota zostawię Pawłowi, już raz to przeszedł. 

Ślub przebiegł szybko i bez problemów. Sama ceremonia trwała z piętnaście minut, ale cywilne już mają to do siebie. Generalnie pobyt w restauracji, a potem na działce sprawił, że wcale nie czułam się jak na ślubie. Wiadomo, musiałam walnąć podpis w księdze, bo świadkową byłam, ale to tyle. Dało mi to do zrozumienia, że to jednak nie jest ślub jaki sama chciałabym mieć. No, ale z czystym sumieniem oddałam D. po 18 latach znajomości w szpony małżeństwa. Niech im się wiedzie, są super parą. 

Sesja trwa, a moja nauka jakoś ugrzęzła. W sumie to się nawet nie zaczęła, nie oszukujmy się. W środę mam egzamin, potem dwa w sobotę i ostatni chyba za dwa tygodnie. Chyba, bo oczywiście mam problem nie tylko z koncentracją, ale pamięcią też. Starość nie radość, 24 lata to poważny wiek. God, ale jestem stara.  Gdzie te czasy młodości, mieszkania z rodzicami i narzekania na beznadziejną szkołę, za którą teraz niesamowicie tęsknię. Coraz częściej mam wrażenie, że gdybym miała jeszcze raz podjąć decyzję o wyprowadzce z rodzinnego domu to wcale by mi się tak nie spieszyło. Teraz jednak już za późno i muszę przywyknąć do obecnej sytuacji. 
Udostępnij:

6 komentarzy:

  1. Małe koty są okropnie rozbrykane. Moja Lucyna zerwała dzisiaj roletę balkonową. Nie wiem jakim cudem, ale spoko.

    OdpowiedzUsuń
  2. A mój kot jak był mały to był grzeczny. Chyba będę dziękować za to losowi ;)
    Życzę lepszej pamięci - chociażby do czasu zdania egzaminów. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Osobiście nie chciałabym ślubu cywilnego, dla mnie to nie ma takiej atmosfery. Jednak wesele na działce można ciekawie zoorganizować, jeżeli są do tego oczywiście warunki :)
    Mały diabełek z tej słodkiej istotki, a na zdjęciach taka niepozorna :D

    Zapraszam Cie do mojego nowego miejsca. Postanowiłam całkowicie zmienić swoje blogowanie i od tej pory wszystko na neutralnym gruncie -> wszystko w pierwszym wpisie :D
    www.oczami-wyobrazni.pl

    Miłego dzionka! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że ja również nie chciałabym mieć takiego ślubu. Co jak co, ale atmosfera zawierania związku małżeńskiego w kościele jakoś bardziej mi się podoba :)

    Powodzenia w czasie sesji! Obyś gładko przez wszystko przeszła! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Koty to są koty, psiaki też świrują za małego :) Czarny kot rodziców na początku też był wredny i mega uparty - chciałam go nauczyć, aby nie wchodził na blat. Nic nie pomogło i się nie udało :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Małe koty są nieraz skandaliczne, ale z tego co wiem większość później uspokaja się :)
    Teraz i tak niej ślubów jest z tzw. pompą ;p ślub cywilny nie jest złym pomysłem, chociaż uważam że jak ludzie chcą być razem to i bez ślubu będą ;)
    Powodzenia na zaliczeniach! :)
    Za szkołą nie raz sie tęskni, dorosłe życie daje w kość ;p

    OdpowiedzUsuń