30 lipca 2017

Goodbye july

Marzę, aby ten miesiąc się skończył. Po śmierci ukochanego psa zaledwie 10 dni temu myślałam, że nic gorszego się stać nie może. Myliłam się. Wczoraj straciliśmy jednego z dwóch kotów. Gdy rano zauważyliśmy jego przyspieszony oddech i dziwne zachowanie, natychmiast pojechaliśmy do weterynarza. Najpierw jeden, potem drugi, cały dzień w klinice. Nie udało się. Hapi zmarł po kilku godzinach ciężkiej walki z płynem w płucach. To niesamowity ból, gdy w ciągu paru godzin tracisz kolejnego zwierzaka. Dzień wcześniej biegał i szalał, a nad ranem walczył o życie. 

Jestem rozbita. Nie wiem co się dzieje. Cały ten rok od początku jest lawiną kłopotów, cierpienia, łez. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo boję się kolejnych miesięcy. A co, jeśli to nie koniec pechowych i bolesnych chwil? Co nas czeka jeszcze? Czuję się fatalnie, nie mogę sobie poradzić. 

Początek sierpnia wcale nie będzie łatwiejszy. W ciągu pierwszych dwóch tygodni miesiąca mam zaledwie dwa dni wolnego, nie będę mieć czasu na nic ani dla nikogo. Empik mnie pochłonie i zaczynam mieć niesamowitą niechęć do chodzenia tam. Na samą myśl mam ochotę się rozpłakać. Czwarty miesiąc pod rząd mam zmiany do 21, a we wtorek czeka mnie 11 godzin w pracy, na nogach. Usiąść sobie możemy na przerwie, na 15 minut. I to też nie zawsze. Tłumaczę sobie, że to ostatnie trzy tygodnie, potem urlop i zmiana pracy. Ale mimo wszystko - to będą ciężkie trzy tygodnie. 


Udostępnij:

1 komentarz:

  1. Bardzo mi przykro... nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego co czujesz. Sama mam psiaka, który ma już swoje lata i strasznie się boję momentu kiedy odejdzie... trzymaj się i pamiętaj, że nie jesteś sama.. :*

    OdpowiedzUsuń