21 października 2017

Wycieczkowo | Babia Góra #2

Dwa tygodnie po wycieczce w końcu mam czas dodać drugą część relacji z Babiej Góry. Tym razem kolej na wersję zimową. Nie ukrywam, nie spodziewałam się takich warunków na szczycie, pierwszy raz byłam w górach o tej porze i pierwszy raz wspinałam się po oblodzonych skałach, ubrana jak Eskimos i z kamieniem w żołądku ze stresu, bo wiatr był tak silny, że mnie spychało ze szlaku. Wiele razy wyrwało mi torbę z aparatem, ciągnąc mnie we wszystkie strony. Parę razy niemal straciłam równowagę i wpadałam w dziury między skałami, ale udało się dotrzeć na szczyt. Przez pierwsze kilka minut nawet nie wiedziałam, że to już koniec, bo mgła była tak potężna, że widoczność sięgała zaledwie 3, może 4 metrów. Zresztą - na zdjęciach zaraz to zobaczycie. 
Schowaliśmy się za murem, aby odsapnąć i coś zjeść. Byłam nieco wyrwana z rzeczywistości, więc nie do końca do mnie docierało co się dzieje. Może minęło z 10 minut, gdy nagle zaczęło się przejaśniać. Mgła zniknęła, chmury się rozpłynęły, pojawiło się nawet słońce. W ułamku sekundy pogoda zmieniła się o 180 stopni, sprawiając że prawie mi serducho pękło z ekscytacji. Porzuciłam kanapkę z kotletem i ślizgając się po lodzie jak upośledzona baletnica, latałam z jednego punktu do drugiego pstrykając zdjęcia jak wariatka. 

Powrót był lżejszy. Już nie było mgły, słońce grzało, jedynie wiatr był wciąż silny i spychał mnie ze skał, bo wiał prosto w plecy. Parę razy wylądowałabym zębami w ziemi, na szczęście obeszło się bez większych wypadków. Koniecznie musicie się wybrać na Babią Górę, jeśli jeszcze nie mieliście okazji. 

Polecam kliknąć na zdjęcie i oglądać w większym rozmiarze :) 



















4 komentarze:

  1. Zakochana jestem w tych zdjęciach!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wejście mieliście ekstremalne, ja chyba bym wolała zawrócić. Dobrze, że później się trochę zmieniło.
    Widoki ładne, ale nie chciałabym w ten śnieg łazić po górach.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia