20 grudnia 2017

Podsumowanie roku 2017


Być może zaskoczy Was nieco przedwczesne podsumowanie tego roku z mojej strony, jednak nadchodzące dni z pewnością uniemożliwią mi dodanie jakiegokolwiek posta. Nawet dzisiaj nie planowałam tu wchodzić, ale tak się złożyło, że mam te kilka minut na skromne pożegnanie. 
Rok 2017 zaczął się dla mnie niezbyt przyjemnie. Od zawsze mama mi powtarzała, że "jak spędzisz Sylwestra, tak potoczy się cały rok". Nie wiem dlaczego, ale wierzyłam w to i każdego roku powtarzałam to sobie, gdy wskazówki 31 grudnia wskazywały północ, a na niebie wybuchały fajerwerki. Być może coś w tym, a może to tylko moje własne przekonanie - aczkolwiek zawsze mi się to sprawdzało. Poprzedni Sylwester był kiepski, pełen złości i irytacji. Taki był też cały rok.

Przeprowadzka do miasta, które ani trochę mi się nie podobało, nie dawało mi za grosz komfortu czy bezpieczeństwa; szare i bure, z dala od rodziny i znajomych. Wytrzymaliśmy tam zaledwie trzy miesiące. W tym samym czasie straciłam pracę. Zachorowałam, przez co nasza sytuacja finansowa drastycznie się pogorszyła. Przez dwa pierwsze miesiące roku nie wstawałam z łóżka, płakałam, a ból psychiczny łagodziłam bólem fizycznym. Zaczęliśmy panicznie szukać mieszkania w Tychach, nie obchodziło nas jakie to miałoby być mieszkanie. Pragnęliśmy jedynie wrócić, zostawić za sobą to podłe miejsce. Los się do nas uśmiechnął, znajomy zaproponował nam kawalerkę, niski czynsz i możliwość mieszkania tam do oporu, ile tylko chcemy. Miało być lepiej. I wiecie, pod pewnym względem było. Mimo to wciąż ciągnęły się za mną problemy z pracą. Dopiero w maju udało mi się zatrudnić w empiku. Planowałam zostać tam zaledwie do końca wakacji, jestem jednak tam do dnia dzisiejszego. I póki co nie wiem, kiedy dam radę się uwolnić z tego miejsca. Od tego momentu poprawiły się nieco nasze finanse, udało mi się ukończyć rok studiów z zadowalającymi ocenami. Mieliśmy jechać na cudowne wakacje. Ale. No właśnie "ALE". W lipcu, w przeciągu zaledwie 11 dni straciłam mojego ukochanego psa, towarzysza życia będącego ze mną od dzieciaka. Przez zwykłą głupotę i brak odpowiedzialności weterynarza, inny weterynarz nie dał rady już go uratować. Zabrakło dwóch dni. Maks odszedł. Zanim zdążyłam się otrząsnąć, w dniu gdy mieliśmy jechać w góry, dostrzegliśmy dziwne zachowanie kota. 6 godzin później zmarł. Weterynarz powiedział, że gdybyśmy przyjechali dwa dni wcześniej miałby 50% szans na przeżycie. Tylko dwa dni wcześniej nie było ani jednego objawu. Jadł, bawił się, przytulał. 
Tak zamknęliśmy pierwsze półrocze. 

Drugie miało być lepsze, lżejsze. Ale w pracy zaczęło się psuć. Kiepska atmosfera, wymagania, pretensje, grafiki robione w taki sposób, że praktycznie nie było mnie w domu. Przestałam czytać, pisać, spotykać się ze znajomymi, a rodziców widuję raz w miesiącu.Wakacje zupełnie nam nie wyszły. Wydaliśmy mnóstwo kasy, a przez 80% urlopu bez przerwy lało i czas spędzaliśmy oglądając serial na laptopie. Zamiast odpocząć, tylko się dobiliśmy. Mój rok 2017 zamknął się w czterech ścianach małej kawalerki, empiku, żalu i irytacji, niszczącej mnie z miesiąca na miesiąc coraz bardziej. 

Sylwester 2017/18 zapowiada się o wiele lepiej niż poprzedni. Chciałabym, aby wszystko poszło jak trzeba, a kolejny rok był tak wspaniały jak 2016. Od stycznia chcę wdrożyć kilka nowych pomysłów na umilenie sobie życia. Staram się odpychać od siebie złe myśli i skupić się na tym co ważne. Skupić się na najważniejszych osobach wokół mnie, na wychowaniu szalonego szczeniaka, jakiego przygarnęliśmy na Mikołajki, na tym co lubię i co poprawia mi humor. Oczywiście dotyczy to również bloga, zamierzam być tu częściej, wrócić do Was z nową siłą, energią, radością. 

Życzę Wam spokojnych Świąt, abyście spędzili je tak jak o tym marzycie, na swój własny sposób. Spędźcie Sylwestra radośnie, wśród ludzi, których lubicie, przy ulubionej muzyce i świetnym jedzeniu. A ja uciekam. Do zobaczenia 1 stycznia, kochani! 
Udostępnij:

4 komentarze:

  1. Oby przyszły rok przyniósł Ci więcej radości i żebyś nie miała powodów do zmartwień i trosk! Wesołych Świąt! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę Ci, żeby rok 2018 był znacznie lepszy od poprzedniego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepsze życzenia dla Ciebie, kochana! Do zobaczenia w nowym roku <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby kolejny rok był lepszy od obecnego!
    Mocno ściskam i życzę dużo siły na Nowy Rok! ;*

    OdpowiedzUsuń