9 grudnia 2018

Weekendowy chill

Ten tydzień był szalony. Po pierwsze - to były pierwsze dni w nowej pracy i na chwilę obecną jestem bardzo zadowolona. Ku mojemu zaskoczeniu, ale i radości zdecydowali się przenieść mnie z działyukadr do księgowości. Chwała im! Trzy lata pracowałam jako księgowa, więc z ulgą przyjęłam ich propozycję. Ale więcej opowiem Wam pod koniec grudnia, gdy zamknę miesiąc i będę mogła wypowiedzieć się nieco szerzej o sytuacji. 



Weekend minął cicho i przyjemnie. Odwiedzili nas znajomi, narobiliśmy mnóstwo pysznego jedzenia, upiekliśmy muffiny, napiliśmy się, a co najważniejsze - wypoczęliśmy, bo całą sobotę spędziliśmy leżąc na kanapie, oglądając głupoty na youtube. Z kolei dzisiaj rano wyskoczyłam do znajomej na paznokcie i zimową herbatę z sokiem malinowym, cytryną i pomarańczą. Słodziutka, pyszna, ogrzewająca. Jeśli macie sprawdzone przepisy na pyszne hebraty zimowe to podeślijcie! 

W ciągu tygodnia udało nam się wyremontować do końca pokój. Wyrzuciliśmy niepotrzebne, stare i brzydkie meble, zostawiliśmy jedną komodę, którą przemalowaliśmy na biało, przytargaliśmy drugą kanapę, wszystko obrzuciłam kocami i światełkami, więc efekt końcowy jest niezwykle satysfakcjonujący. Została nam do wyremontowania sypialnia oraz łazienka, ale to już po Nowym Roku. 

Szykuję dla Was tekst o moich ulubionych aplikacjach do obróbki zdjęć, jak i o tym, jak obrabiam zdjęcia z sesji. Będę wdzięczna za jakieś ciekawe propozycje postów, będą wtedy o wiele częściej niż do tej pory! 

Jutro, najpóźniej we wtorek postaram się nadrobić zaległości jakie mi się narobiły u Was przez ostatnie dni oraz poodpisuję na Wasze wiadomości. 
Czytaj dalej »

2 grudnia 2018

Grudniowe postanowienie

Siedzę i zastanawiam się gdzie upłynął mi ten rok. Grudzień uderzył we mnie jak rozpędzony autobus, zupełnie wybijając mnie z rytmu. Ostatnie dwa tygodnie siedziałam w domu i tak naprawdę nie zrobiłam nic użytecznego. Miałam przygotować się do nowej pracy, zrobić kilka sesji zdjęciowych, zamknąć temat uczelni. Jedyne co się udało, to ostatni punkt. Pozostały mi dwa zaliczenia i semestr zostanie zamknięty. 



Gdzieś we mnie siedzi też myśl o przerwaniu sesji zdjęciowych. Tak naprawdę wszystko stoi w miejscu i jeśli żadna z koleżanek nie pozuje mi do zdjęć to ciężko mi odnaleźć kogoś innego. Obce osoby rezygnują w ostatniej chwili albo kręcą nosem, że trzeba płacić. Bo przecież fotograf znalazł sprzęt na ulicy i nie musi pokrywać żadnych kosztów związanych z sesjami. Od zawsze kochałam fotografię krajobrazu, przyrody, wszystkiego wokół co nie jest człowiekiem. I chyba nadeszła chwila, gdy odpuszczę sobie parcie w kierunku, który nie jest w żaden sposób dla mnie satysfakcjonujący, a jedynie wzbudza we mnie ciągłą irytację i złość. Najlepszym wyjściem będzie odpuszczenie sobie takiego ciężaru - bo jakby nie patrzeć, sesje stały się dla mnie uciążliwe. 

Za to z wielką chęcią chciałabym rozpocząć na blogu serię związaną z obróbką, drobnymi spostrzeżeniami odnośnie wykonywania zdjęć, itd. Jeśli obrabiacie często zdjęcia na telefonie, mam też kilka aplikacji do polecenia. 

Od jutra zaczynam też nową pracę. Mam nadzieję, że tym razem wszystko się ułoży i będę mogła swobodnie odetchnąć. 
Czytaj dalej »

24 listopada 2018

"Bo gdy rozum śpi, potwory zawsze zwyciężają." | Listopadowe nowości w biblioteczce

Nie, ja wcale nie wydałam znowu pieniędzy na książki. Ależ skąd! Same się u mnie pojawiły, gdy nie patrzyłam... Najgorsze jest to, że lista tytułów jakie chcę zamówić wciąż rośnie. Szkoda, że moje finanse nie powiększają się proporcjonalnie do niej. 

W tym miesiącu poza serią Kossakowskiej, kupiłam jeszcze V tom Szklanego Tronu (Sarah J. Maas), ale przy okazji pokażę Wam całą moją kolekcję. Natomiast - za Bramami Światłości już od dawna węszyłam, przy każdej wizycie w księgarni macałam wszystkie egzemplarze jakby miało mnie to uleczyć z mojego uzależnienia kupowania książek. Na półce czeka na mnie 27 innych, ale to nie powstrzymuje moich zapędów i wciąż przynoszę do domu nowe fanty. 


Już prawie rok mija odkąd swoje gusta odnośnie kryminałów i sensacji przeniosłam na fantastykę i fantasy. Odkryłam w tym gatunku taką różnorodność, że niemal każda nowa pozycja jest wyjątkowa. Jak przy kryminałach mam wrażenie, że wszystko jest takie samo, tak przy fantastyce może stać się wszystko. Dosłownie wszystko. Także jeśli szukacie miłej odmiany, a nie czytaliście do tej pory tego gatunku - polecam!

Bramy Światłości, tom 1 
Cykl: Zastępy Anielskie


Pan odszedł i serce świata przestało bić. Królestwo, oparte na solidnej podstawie niebiańskiej hierarchii, musi trwać.
Daimon, jeszcze niedawno wyrzutek i szaleniec, pragnący zniszczyć świat, znów stał się szanowanym, choć niezbyt lubianym Świetlistym, Abaddonem Niszczycielem, w służbie Królestwu. Odwieczna, ulubiona banda uskrzydlonych drani, zabójców i intrygantów na nowo przygarnęła go do swoich wielkich, gorących serc. Alleluja! 
Świetlista z dobrego rodu, imieniem Sereda – podróżnik, kartograf, odkrywca – która właśnie wróciła z kolejnej wyprawy, przyniosła Razjelowi, Panu Tajemnic dobrą nowinę. Znane jest miejsce bytności Pana.
Królestwo organizuje ekspedycję badawczą w dzikie i nieznane Strefy Poza Czasem, by rzucić się w wir najbardziej szalonych niebezpieczeństw czyhających gdzieś na najparszywszym zadupiu wszechświata i odnaleźć emanację Światłości.
Dowódcą wyprawy zostaje Tańczący Na Zgliszczach ze śmiercionośną Gwiazdą Zagłady.
Uważajcie na marzenia, skrzydlaci. Czasem spełniają się, jak klątwa.
Do cyklu Zastępów Anielskich należą jeszcze inne tytuły, aczkolwiek jeden mam dostać wraz z Kolekcją Mistrzów Polskiej Fantastyki (tym też się pochwalę, jak już kupię na nią półkę!), więc pozostałe dwa zostają na kolejne zakupy.

Ku mojemu zdumieniu, wiele osób z mojego otoczenia czyta fantastykę, kojarzy Kossakowską i niesamowicie sobie chwali. Liczę więc, że i ja dołączę do grona wiernych fanów tak jak inni. 

A Wy jakie książki czytacie najchętniej? Macie coś godnego polecenia, co powiększy moją Listę Płaczu?


Czytaj dalej »

21 listopada 2018

Wrocław nocą | Galeria Neonów

Wprawdzie w planach miałam inny post, ale moja wena do pisania zdecydowanie mnie dzisiaj opuściła. Pół nocy nie mogłam spać, przez co rano wstałam dopiero przed 11, a mój umysł wciąż jest odłączony. W związku z tym uznałam, że pokażę Wam namiastkę niezwykle ciekawego miejsca, jakie pokazała mi znajoma podczas wizyty we Wrocławiu. 

Galeria Neonów znajduje się przy ulicy Ruskiej. Łatwo tam dotrzeć, zwłaszcza nocą, gdy brama oświetlona jest czerwonym światłem. Idąc pomiędzy budynkami, możemy podziwiać przeróżne napisy miejsc, które nie istnieją. Znajdziemy tam blisko 30 różnych neonów, nadającym taki niesamowity klimat, że ciężko stamtąd odejść. Gdyby nie moje złe samopoczucie, zapewne zdjęć miałabym o wiele więcej. Jeśli będziecie we Wrocławiu, koniecznie musicie tam iść - tylko po zmroku!











Czytaj dalej »

18 listopada 2018

Wycieczkowo | Wrocław

Niedzielny poranek zamierzałam spędzić na sesji zdjęciowej, a skończyło się odsypianiem wczorajszego wieczoru i walką z bólem głowy. Ze względu na zdrowie, zrezygnowałyśmy ze zdjęć rano. Udało mi się na szczęście usiąść do komputera, także mam dla Was kilka zdjęć z pięknego Wrocławia. Z każdym kolejnym wyjazdem, zakochuję się w tym mieście coraz bardziej. Koniecznie muszę się tam wybrać na dłużej niż jeden dzień. Dziś nie ujrzycie u mnie zdjęć z rynku, bo pomimo tego, że na nim byłam to doszłam do wniosku, że pokażę Wam nieco inne miejsca. 

Post oczywiście musiałam podzielić na dwie (oby nie trzy) części, ze względu na ilość fotografii jakie chciałam Wam zaprezentować. Pogoda nam dopisała, było słonecznie, chociaż temperatura była minusowa. Pewnie dlatego też czuję się nieco osłabiona, mam katar i pobolewa mnie głowa. Na szczęście czekają mnie dwa tygodnie wolnego, więc mam czas na wykurowanie się. 

















Czytaj dalej »

13 listopada 2018

Rekruterskie smaczki, czyli jak NIE pisać CV

Rozpoczynając pracę w agencji pracy wiedziałam, że czekają mnie przeróżne rozmowy. Nie spodziewałam się większych hitów, bo po półtora roku w Empiku, gdzie ludzie pourywali się z choinek, byłam solidnie zahartowana na wszelkie eksplozje głupoty czy chamstwa. Na szczęście z tą drugą cechą spotykam się w Adecco o wiele rzadziej niż w księgarni. Być może gdzieś w drodze do biura następuje samoistna selekcja chamideł. 



Oddział, w którym obecnie pracuje zajmuje się przede wszystkim rekrutacją do firm produkcyjnych. Operatorzy maszyn, wózków widłowych, montażyści, kontrolerzy jakości, itp. O wiele rzadziej pojawiają się stanowiska biurowe, a co za tym idzie większość naszych kandydatów to mężczyźni. Nie powiem, bo kobiety również przychodzą, ale jest ich jednak mniej. Przynajmniej w przypadku mojego oddziału. 

Wiadomo, poza pierwszym wrażeniem jakie wywołuje u nas kandydat (fajny dres i zapaszek wczorajszej biby to pierwszy krok w instrukcji "Jak nie powinno się przychodzić na rozmowę o pracę"), najważniejszy jest dokument. Magiczne Kurikulum Dupulum. W tym momencie chciałabym Wam przytoczyć kilka rzeczy, jakich nie powinno się robić, a niestety są nagminne. 
  • Kartka wygląda jakby jeszcze wczoraj ktoś wyciągnął ją krowie z gardła, a przez noc trzymał pod grubą encyklopedią myśląc, że wszelkie zagięcia znikną. 
  • Zdjęcie - o ile już ktoś załączy - wykadrowane z imprezowej foty, z dziubkiem, w koronie z plastikowych kubeczków, z ławeczki w galerii handlowej z innymi ludźmi w tle. 
  • Profesjonalny adres emailowy typu niuniaczek69@buziaczek.pl / jajecznicazpieciujaj@ / itp.
  • Brak dat zatrudnienia - spoko, domyślę się. Najlepszy motyw: Zatrudnienie w firmie XYZ od 2018 do 2018. Myślicie, że kolega Stefan pracował tam rok? Nie, moi kochani. Zazwyczaj jest to okres paru dni, tygodni, maksymalnie do dwóch miesięcy. Hitem był Pan, który właśnie w ten sposób opisał swoją jednodniową karierę w danej firmie. 
  • Brak opisu stanowiska. Może to Was zaskoczy, ale opisanie krótko czym się zajmowano na danym stanowisku to mega ważna rzecz i zdecydowanie ułatwia proces rekrutacji. Miałam sytuację, gdy pani miała wpisane "specjalista ds. administracyjnych", po czym okazało się, że ona tam tylko... sprzątała. 
  • Nieaktualny numer telefonu / adres zamieszkania. Niemal w 90% przypadków wychodzi na to, że kandydat ma stary numer lub adres, ale zapomina o tym powiedzieć. Spoko, dodzwonię się na pewno. 
  • Brak jakiejkolwiek edycji tekstu i błędy. Osoba z wykształceniem wyższym i aplikująca na staowisko administracyjne w siedzibie firmy mająca w CV wpisane "licełum ogulnokształconce" traci w oczach potencjalnego pracodwcy w ułamku sekundy. Nie wspomnę o edycji tekstu, gdzie wszystko jest jednakowe, bez odstępów, uwydatnienia odpowiednich informacji, czasem i bez entera czy spacji. 
Czasami mam wrażenie, że ludzie nie zdają sobie sprawy, że CV jest pewną wizytówką reprezentującą nas samych. Gdy dostaję dokumenty wygniecione, z odbitym butem na skraju czy błędami tak rażącymi po oczach, że nie jesteś pewien czy przypadkiem gałki oczne Ci nie krwawią to naprawdę zastanawiam się czy Ci ludzie nie czują za grosz wstydu. 

Mam dla Was kilka dobrych memów, ale zostawię je na kolejny post, bardziej pasujący do treści jakie przedstawiają. Bo wiecie, CV to CV. Ale rozmowy to dopiero zabawa! 
Czytaj dalej »

12 listopada 2018

Cieszyn | Fotorelacja

Muszę przyznać, że weekendowe plany tak bardzo się pozmieniały, że moje dwa zaplanowane wcześniej posty zostały przesunięte w czasie o co najmniej tydzień. Ale będą! 
Na dzisiejszy dzień było kilka różnych pomysłów i nie wiem czemu, decyzja padła na Cieszyn. Było przyjemnie, ciepło i ładnie (póki nie minęliśmy granicy, do dupy). Generalnie spacer nam się bardzo udał, ale jak zobaczyłam zdjęcia... Nie wiem, nie miałam chyba dnia ani weny do fotografowania, a po obróbce podobają mi się jeszcze mniej niż wcześniej. Mimo to, pokażę Wam co nie co z dzisiejszego dnia. 

Byliście w Cieszynie? Też uważacie, że po czeskiej stronie jest brzydko i ponuro, a po polskiej stronie uroczo i ładnie? Miałam zamiar Wam pokazać różnice, ale serio - moje zdjęcia to lejący się z obiektywu smutek. Zupełnie nie uchwyciłam tego co zamierzałam. Wprawdzie im dłużej na nie patrzę tym bardziej uważam, że są w porządku - aczkolwiek to nie to, no. Ale obiecuję, że kolejna fotorelacja będzie o wiele piękniejsza - prosto z Wrocławia!




















Czytaj dalej »

26 października 2018

Złośnica zapowiada nowości

Od wielu tygodni moją jedyną aktywnością na blogu jest dodawanie kolejnych sesji zdjęciowych. Ale wraz z moją ucieczką od pisania, gdzieś się pogubiliście. Brakuje Was tak jak brakuje mnie tutaj. Źle mi z tym, że pomimo sympatii do tego miejsca, trzymam się na uboczu. Naprawdę nie mam pojęcia od czego to zależy. Mam czas, mam chęci, aczkolwiek coś mnie powstrzymuje nad utrzymaniem tego wszystkie w jednym kawałku. Być może zmiany jakie chciałabym wprowadzić, coś pomogą 

Na początek chciałabym dodać nowy cykl postów. Praca rekruterki jest niesamowicie interesująca i pomyślałam, że warto się tym z Wami podzielić. Od śmiesznych sytuacji po ciekawostki, które mogą się przydać nie jednej osobie szukającej nowej pracy. Na przykład: jakiego cv NIE wysyłać do pracodawcy! Naprawdę, niektóre aplikacje są niesamowite. 

Po wieloletniej przerwie w pisaniu opowiadań, powróciłam do tego. W związku z tym przeszło mi przez myśl, aby raz na jakiś czas dodać fragment danego rozdziału. Kiedyś prowadziłam osobne blogi i konta, ale umówmy się - ledwo jeden blog utrzymuję przy życiu, kolejny byłby strzałem w kolano. 

Oczywiście, zamierzam utrzymać tematykę fotografii. To jest coś co kocham najmocniej na świecie i zamierzam Was tym torturować z każdego możliwego miejsca. Kiedyś otworzycie lodówkę, a tam ja z aparatem fotografująca Wasze ogórki i marchewki. Być może uda mi się w końcu gdzieś wyjechać, wrzucić fotorelację. Dawno takiej nie było. 

Mam nadzieję, że każdy z tych mini-projektów uda mi się wprowadzić w blogowe życie. I że wrócicie do mnie z kawą i ciasteczkami, a moje teksty wywołają uśmiech na Waszych twarzach :) 



Czytaj dalej »

16 października 2018

Positive mind. Positive vibes. Positive life. | Paulina


Miniony weekend był równie piękny co cały dzień i byłam wniebowzięta, gdy wychodziłam z domu na sesję. Niestety, ostre słońce mocno pokrzyżowało nam plany, a jakość zdjęć mnie ani trochę nie zadowala. Coś poszło nie tak, ale pocieszam się tym, że modelka jest zadowolona z efektów. Zaprosiłam ją w kolejną niedzielę na sesję powtórkową, może tym razem wyjdzie nam o wiele lepiej. 













Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia