12 stycznia 2018

WEEKENDOWO | Zakopane - Dolina Chochołowska

W poprzedni weekend udało nam się skorzystać z pięknej pogody i wylądowaliśmy w Zakopanem. Lubię tamte okolice, więc od momentu zarezerwowania pensjonatu, niemal szalałam z ekscytacji jakbym pierwszy raz jechała w góry. Oczywiście, wolałabym jechać w końcu do Karpacza czy ogólnie w tamte strony, ale z powodów finansowych zdecydowaliśmy się na bliższe góry. 
W sobotę wybraliśmy się do Doliny Chochołowskiej. Temperatura była powyżej zera, słońce świeciło tak mocno, że nie było praktycznie nic widać, a moje zdjęcia wyglądają jakbym wyciągnęła je z najdalszych zakamarków wielorybiego żołądka.

My, geniusze - oczywiście bez raków, a wszędzie wokół sam lód. Droga więc była nieco uciążliwa, zwłaszcza pod górę, gdy nie wiadomo było jak postawić stopę, żeby nie zjechać zębami na sam dół. Schodziło się już o wiele lepiej i szybciej, aczkolwiek dotarcie do schroniska zajęło nam o prawie 2 godziny dłużej niż zwykle. 

Osobiście wolę jednak Dolinę Kościeliską. Jest dla mnie o wiele bardziej atrakcyjna, ciekawa. Do Chochołowskiej wrócę na czas krokusów, wtedy jest przepięknie! 













Udostępnij:

3 komentarze:

  1. Jak zazdroszczę, że masz blisko góry ja bliżej mam morze ale ile można tam jeździć w końcu się nudzi. :P
    Piękne miejsce! *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieszkam niedaleko Zakopanego. W sąsiadujących Beskidach i jakoś tak mam uraz do tamtych terenów. Może ze względu na tłumy? Jakieś przereklamowane mi się to wydaje. Aczkolwiek piękne, to trzeba zostawić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa wycieczka :) Chochołowska podobno piękna jest na wiosnę/lato:)
    Jednak zdjęcia w poście są przecudowne.
    Lód to masakra, na morskie wchodziłam w podobnych warunkach i też bałam się, że stracę zęby.

    OdpowiedzUsuń