lutego 2018 - blog MAŁEJ złośnicy

25 lutego 2018

Anything can happen in one day. Believe in the magic of today. | Marysia
Najkrótszy miesiąc roku uciekł mi nawet nie wiem kiedy. Za to wiem gdzie - znajomych z pracy widywałam częściej niż własnego faceta czy rodziców. Od ostatniego tygodnia stycznia, aż po dzień dzisiejszy niemal każdy dzień spędzałam w pracy i wierzcie, mam ochotę już wystrzelić się w kosmos. Pomiędzy jedną zmianą a drugą, udało mi się wyrwać jedynie na dwie sesje zdjęciowe i zaplanować dwie kolejne, duże i płatne mogące pozytywnie wpłynąć na moją przyszłość. Mam w zapasie jeszcze jedne zdjęcia dla Was, ale dziś wybrałam Marysię, śliczną i niesamowicie sympatyczną. Martę, zdecydowaną, konkretną i wiedzącą czego chce od zdjęć - zostawiam na któryś dzień tygodnia. 

Moje plany na najbliższe miesiące (a nawet lata!) zaczynają gwałtownie nabierać kształtów, barw i sensu. Jak zwykle potrzymam Was trochę w niepewności, aby niczego nie zapeszyć, bo to co szykuję to tak jakby spełnienie mojego marzenia. Może nie najważniejszego na mojej liście priorytetów w życiu, ale znajduje się zdecydowanie w pierwszej trójce. Mam nadzieję również, że wybaczycie mi moją długą nieobecność w lutym, ale w marcu już zdecydowałam się na mniejszą ilość godzin w pracy i choćby mieli mnie z niej wyrzucić - nie powtórzę tego miesiąca. Istny koszmar. 

A teraz zostawiam Was ze śliczną Marysią! 


10 lutego 2018

lutego 10, 2018

#february

by
#february
Luty rozpoczął się dość intensywnie. Niestety, tylko i wyłącznie pod względem pracy, gdyż mieliśmy przebudowę całego salonu, co poskutkowało tym, że przez tydzień niemal nie opuszczałam sklepu. Byłam jedynie wdzięczna kierowniczce, która uwzględniła moją prośbę i dała mi nocne zmiany. Pracowałam bez ekipy budowlanej, walniętej pani architekt czy dyrektorki, narzekającej na wszystko. Także do chwili obecnej próbuję wrócić do siebie, bo organizm po kilku nockach przestawił mi się na inny tryb życia. Na szczęście od poniedziałku rozpoczynam już normalne zmiany. 



W lutym mam już umówione dwie sesje zdjęciowe, na przyszły weekend. W powietrzu wiszą kolejne dwie, ale terminy wciąż nie są dokładnie dopięte, także nie nastawiam się. Równie dobrze mogą one przejść na marzec. Po ostatniej sesji z Jolą moja skrzynka odbiorcza zapełniła się co mnie niesamowicie cieszy.

Dostaliśmy również info, że niedługo będziemy mieć do dyspozycji auto służbowe do celów prywatnych, a co za tym idzie - już mamy listę miejsc, które chcemy zwiedzić. Wakacji w tym roku nie planujemy, dlatego krótsze wycieczki objazdowe są dla nas super opcją. 

CZY WY TEŻ TĘSKNICIE JUŻ ZA WIOSNĄ?!