Podsumowanie I półrocza - blog MAŁEJ złośnicy

28 czerwca 2018

Podsumowanie I półrocza

Jestem. Nie potrafię opuścić tego miejsca, pomimo mojej marnej obecności. Czerwiec był miesiącem bardzo intensywnym. Między innymi przeprowadziliśmy się, przeżyliśmy sesję na uczelni oraz trudny czas w pracy. Na szczęście lipiec zapowiada się o wiele lżej, będziemy mogli spokojnie wyremontować i ogarnąć mieszkanie, wyjechać na parę dni, a także ruszę w końcu z większą ilością sesji zdjęciowych, bo w tym miesiącu nie byłam w stanie zrobić praktycznie nic. 


Pierwsze półrocze minęło w mgnieniu oka. To prawda, że im człowiek starszy, tym czas szybciej leci. Z jednej strony przeraża mnie to, a z drugiej mam wrażenie, że dopiero teraz wkraczam w ten najlepszy okres swojego życia. Wszystko zaczyna się układać i czuję siłę, motywację, chęci. Powoli też przypominam sobie czym dla mnie jest radość, bo poprzednie trzy miesiące były ciężkie. 

Zapewne niektórzy z Was pamiętają jak bardzo cieszyłam się na myśl o zmianie pracy. Niestety, nie ułożyło się tak dobrze jak miało. Dosłownie po miesiącu zawitałam ponownie w progach empiku, czując się zrujnowana psychicznie. Powrót na stare śmieci trochę mi pomógł się podnieść i jest lepiej. Nie planuję potężnej kariery w empiku, ale chociaż na parę miesięcy zostanę, aby ustabilizować się i spokojnie rozwinąć firmę. Od przyszłego roku chciałabym już w pełni być na "swoim". 

Drugie półrocze chciałabym rozpocząć z uśmiechem i spokojem w duszy. W lipcu krótki wyjazd, remont, sesje. W sierpniu wyjeżdżamy nad morze, a potem czeka nas wesele u mojej bliskiej koleżanki. Nowe mieszkanie zainspirowało mnie również do pewnych zmian i postanowiłam przeprosić się z kwiatami, przez co tuż obok stoją dwie śliczne doniczki z sukulentami. Dziś wybieram się do Ikei, więc wrócę z kolejnym. Muszę jedynie oduczyć kota zjadać liście, a być może uda mi się wychować piękne rośliny. Poza tym, powróciłam do czytania książek. Od lat marzyłam do regularnego czytania, jak za czasów szkoły średniej, gdy książki pochłaniałam jak żelki. Jedna za drugą. Teraz znowu będę mieć okazję.


Nie robię postanowień ani większych planów. Chcę się skupić na tym, co dla mnie najważniejsze w tej chwili. A z czasem zobaczę jak się to wszystko rozwinie. Miłego, kochani! 

4 komentarze:

  1. Wspaniale czytało się ten wpis. Bije z niego energia i duma przetrwania :)
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak dokładnie masz rację, im jestem starsza tym mam wrażenie czas ucieka coraz szybciej, a jak pojawi się nasze maleństwo to pewnie dni będą mijały ekspresowo. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oby wszystko co nadejdzie było tylko pozytywnym zaskoczeniem. Nie wierzę, że już minęło pół roku :O

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że jednak zostajesz :) Prowadzenie bloga jest uzależniające, ale mam nadzieję, że pisanie tutaj będzie sprawiało Ci radość, zamiast być żmudnym obowiązkiem! Owszem, czas bardzo szybko leci, ale ja też mam wrażenie, że dopiero teraz zaczyna się ten fajny okres - lato, wyjazdy, nowe inspiracje i wyzwania :) Powodzenia w remontowaniu mieszkania! :) Nie ma to jak własne cztery kąty :)

    OdpowiedzUsuń