16 lipca 2018

Weekendowo | Siamoszyce

Weekend minął w mgnieniu oka. Wprawdzie mam teraz tyle wolnego, że nie odczuwam zbyt mocno nadejścia poniedziałku, mimo to wolałabym pobyć poza miastem trochę dłużej. W następną sobotę planujemy grilla, a w niedzielę wybieramy się na cały dzień do Wisły, także już na samą myśl przebieram nóżkami. 

Ostatnie tygodnie w pracy uzmysłowiły mi, że za żadne skarby nie mogę tam przedłużyć kolejny raz umowy. Po powrocie do empiku odpoczęłam, jednak naszej szefowej coś odbiło i robi takie cuda, że mamy praktycznie nową ekipę, a ja czuję się jak konik pociągowy. Kobieta bez przerwy tak nam niszczy wszystko co zrobimy, że każdemu odechciewa się pracować. To przykre, gdy człowiek chce miło spędzić czas w pracy, zrobić co należy jak najlepiej, a i tak usłyszy tylko pretensje o to, czego nie dał rady zrobić albo z kim zamienił o dwa zdania za dużo. Mam umowę do końca roku, być może uda się wcześniej przejść na swoje. Zobaczymy. 

Wprawdzie nie mam wszystkich zdjęć z weekendu gotowych, ale podrzucę Wam kilka migawek. 














7 komentarzy:

  1. oj wredny szef potrafi człowiekowi obrzydzić nawet najprzyjemniejszą pracę. oby ci się udało znaleźć coś lepszego :) a psiaki ze zdjęć są przecudne! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie ma takiej pracy, która by była O.K. w 100% i w ogóle nie wkurzała.
    A zdjęcia są idylliczne.

    OdpowiedzUsuń
  3. oł maj gad - te zdjęcia kwiatów i motyli, raj dla oczu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Te motyle na zdjęciach wyglądają przepięknie! <3 Współczuję atmosfery w pracy, trzymam kciuki żeby się poprawiła! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O jak ładnie :) Uwielbiam takie wiejskie klimaty :) Fajnie, że masz plany na najbliższy czas, a pracą się nie przejmuj! Byle do końca, a później już nic Cię nie obchodzi, nawet szefowa :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia