września 2018 - blog MAŁEJ złośnicy

21 września 2018

Ogrody Kapias - Goczałkowice Zdrój
Pewnego dnia oglądając portfolio znajomego fotografa, odkryłam magiczną miejscówkę. Od razu zakochałam się w tym miejscu, a przecież nigdy wcześniej tam nie byłam. Z ciekawości sprawdziłam na mapie i okazało się, że magiczne miejsce jest zaledwie parę kilometrów dalej i dojazd tam zajmie co najwyżej 20 minut (no chyba, że trafi się na wypierdzisty korek na wysokości Pszczyny...). 

W końcu po paru tygodniach nareszcie udało nam się tam dotrzeć. W wakacje na pewno było tam o wiele piękniej, aczkolwiek było wystarczająco uroczo, aby zdobyć moje serce.Ogrody Kapias znajdują się w Goczałkowicach, zaraz za Pszczyną. Małe miasteczko, gdzie ludzie jeździli jak idioci (przyjezdni oczywiście, nie mówię o miejscowych!). Bo jak przystało na niedzielę, na okolicę z ciekawymi atrakcjami, należy wyłączyć mózg i cyrkować na drodze. Pomijając to... byłam wniebowzięta! Ogrody są duże, spacer może zająć nawet parę godzin. Możemy tam spotkać ogród angielski, japoński, skandynawski, a także przejść się aleją lipową, cienistym wzgórzem lub spróbować swoich sił w labiryncie, który nie jest wcale taki łatwy jak się wydaje! 


Cudowne miejsce na spędzenie czasu. Przy wejściu do ogrodów jest również restauracja, a także centrum ogrodnicze, gdzie możecie kupić mnóstwo wspaniałych roślin po atrakcyjnych cenach. Nam osobiście bardziej opłaca się jechać tam po nowe kwiaty niż np. do Ikei w Katowicach. Mam już nawet modelkę umówioną na sesję zdjęciową w ogrodach, także nie mogę się doczekać efektów! 




















20 września 2018

Wrześniowa aktualizacja | Pożegnanie lata - Jola
Legenda głosi, że w końcu zacznę regularnie nawiedzać bloga. No, może zacznę skoro już kończę pracę o 14, a potem mam cały dzień dla siebie. Jestem szaleńczo zakochana w swojej nowej pracy i nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam taki komfort psychiczny. To cudowne uczucie, gdy wstajesz rano do pracy ze spokojem, bez nerwów, stresu czy myśli o wejściu pod autobus po drodze. 


Póki już tu jestem, wrzucę parę ujęć z ostatniej sesji zdjęciowej, na której POZWOLIŁAM SOBIE ZROBIĆ ZDJĘCIE mojej modelce. Trwało to zaledwie półtorej godziny, żadna z nas nie miała na to więcej czasu, aczkolwiek jest kilka fajnych zdjęć. Lato kończę i z niecierpliwością czekam na pierwsze oznaki zbliżającej się jesieni. Aż się cała trzęsę na myśl o pięknych zdjęciach, spacerach wśród kolorowych drzew i liści, w ciepłych sweterkach. Jeśli są tu jakieś osoby ze Śląska chętne na wspólną sesję, kawę i ciacho, to zapraszam serdecznie! 








4 września 2018

Wrześniowe zmiany, czyli o pracy słów parę
Co u Was, jak się macie? Czy dotarł już do Was jesienny powiew? U mnie pogoda doskonale daje dać, że lato gdzieś powoli umyka, a jej następczyni już zagrzewa rączki, aby trochę nas pomoczyć i pozmieniać trochę barwy wokół. Czekam, niesamowicie na to czekam. 

Wcześniej nic o tym nie pisałam, ale skoro już wszystko potwierdzone to mogę skrobnąć parę słów. Uwolniłam się od empiku. Zapewne Ci, którzy są ze mną dłużej, być może pamiętają przeboje z moją pracą, gdy zmieniłam empik na inną sieć, a po miesiącu zostałam zmuszona do powrotu. Temat rzeka, mało przyjemny, dlatego nie będę sobie psuć poranka wracając do tego. Natomiast wraz z powrotem otrzymałam nieco wyższe stanowisko, coś na wzór kierownika zmiany. I wiecie co? Zrobiło się jeszcze gorzej. Nie mówię, że każdy empik to zło. Ale mój zdecydowanie!

Pod koniec lipca/początkiem sierpnia gdzieś coś we mnie pękło. Pchana przez złość, wysłałam CV do jednej z firm. Odezwali się po paru godzinach. Okazało się, że biuro mają... w bloku obok mojego. Jak dobrze wychylę się z kuchennego okna to widzę okna firmy! Rekrutacja była długa, aczkolwiek przyjemna. Ludzie bardzo sympatyczni i nigdy wcześniej żadne rozmowy nie poszły mi tak dobrze. Musiałam przejść dwie, najpierw z rekruterem, potem z kierownikiem oddziału. Muszę przyznać, że długo kazali czekać, cała rekrutacja trwała miesiąc. Ale wiecie, warto było. Gdy otrzymałam informację, że mnie chcą zatrudnić niemal zemdlałam. Miałam wtedy okropny poniedziałkowy poranek, marzyłam o powrocie do łóżka. I wtedy się odezwali. Nie wiem, kilka godzin dochodziła do mnie ta informacja, a potem zaczęłam szaleć. 

17 września rozpoczynam pracę w dużej i znanej firmie, jako specjalista ds. rekrutacji. Będę wykonywać zawód w jakim studiuję, tuż przy domu, za stawkę netto wyższą niż empik oferował mi brutto. Także różnica aż razi. Praktyki będę mieć zaliczone od ręki, a do tego od poniedziałku do piątku, w stałych godzinach. Na czym będzie polegać moja praca? Na utrzymaniu relacji z przedsiębiorcą. Będę tworzyła ogłoszenia, organizowała rekrutację, selekcję, a wybranego przeze mnie potencjalnego pracownika odsyłać do firmy pod oko przedsiębiorcy, który sam podejmie decyzję czy przyjąć mojego kandydata czy też nie. 

I w końcu będę miała czas na przyjemności! Książki, fotografia, spotkania, podróże, czas wolny na cokolwiek. Już odliczam dni do rozpoczęcia pracy i trzymajcie za mnie gorąco kciuki, aby tym razem to było to!