9 listopada 2018

PROLOG | Halo, Listopad?

Biegła. 
       Biegła ile sił w nogach, czując jak całe jej ciało płonęło z wysiłku. Korony drzew szumiały cicho, a blady księżyc oświetlał ścieżkę. Suche liście skrzypiały pod naporem jej stóp, a grube wystające z ziemi pnie utrudniały jeszcze bardziej ucieczkę. 
     Czuła, że to Coś nie odstępuje jej na krok. Unoszący się mdlący smród śledził ją i nie chciał zniknąć bez względu na to jak bardzo starała się zmylić trop. Nie była pewna jak długo jeszcze będzie w stanie uciekać. Nie wiedziała nawet dokąd biegnie. 
Ignorując bolesne skaleczenia na bosych stopach, przeskoczyła kolejny wystający konar i potknęła się. Z jękiem upadła na lodowatą ziemię, czując jak kolejne rozcięcia pojawiają się na dłoniach. Z grymasem bólu na twarzy, podniosła się. 
Wtedy zrozumiała. Dogonił ją. Obróciła się powoli, doskonale zdając sobie sprawę co ujrzy. Para dzikich, czerwonych ślepi znajdowała się zaledwie dwa metry od niej. Istota była potężna i niemal niewidoczna nawet w blasku księżyca. Jakby jej ciało odbijało wszelkie światło. 
Sekundy mijały jedna za drugą. Szum drzew umilkł, a dwie tak różne od siebie istoty wpatrywały się w siebie wzajemnie, jakby na coś czekały.
        - Zrób to - szepnęła. - Teraz. 
Ostatnie co zobaczyła to dwa rzędy lśniących kłów. 

________________________


Jak obiecałam, tak udostępniam. Nie jest tego za wiele, w pierwszej wersji prolog był niemal trzykrotnie dłuższy, ale był o wiele słabszy i pozbawiony jakichkolwiek emocji. Cały czas pracuję nad wyszlifowaniem postaci i fabułą. Nie ukrywam, idzie mi to wolno jak krew z nosa. Listopad rozpoczęłam takimi zawirowaniami i zmianami, że sama nie mogę uwierzyć co się wokół mnie dzieje, a rodzina czy znajomi nie nadążają za mną. Myślę, że w pewnym sensie sama za sobą nawet nie nadążam.

Sesja na uczelni praktycznie mnie ominie. Wszelkie zaliczenia będę mieć w listopadzie i początkiem grudnia, co oznacza jedynie jeden egzamin w styczniu. Potem będę miała spokój, aż do kolejnego semestru. Być może wtedy się przyłożę i przycisnę licencjat i fotografię.

Grudzień rozpocznę kolejną zmianą pracy. To wariactwo, jestem zła. Kolejny raz zostaję na lodzie przez zgodę na umowę zlecenie. Na szczęście, nowa firma daje umowy o pracę, zapewnia szkolenia, kursy i dostęp do takiej wiedzy, że w przyszłości większość firm przywita mnie z otwartymi ramionami. Trzymajcie kciuki, aby wszystko się ułożyło. Chciałabym w końcu się ustabilizować, nie bojąc utraty pracy.

W weekend czekają mnie aż dwie sesje zdjęciowe, więc wiecie czego się spodziewać w przyszłym tygodniu. Jedną będę mieć w Katowicach, na drugą jadę do Krakowa. Oby jeszcze pogoda dopisała w miarę.

A teraz lecę suszyć włosy i uciekam do pracy. Za 7h będzie już weekend!

5 komentarzy:

  1. Fantastyczna opowieść, co to za bestia? Istnieje w znanym folklorze czy sama ją stworzyłaś?
    Trzymam kciuki i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tę stworzyłam sama :)
      Przydadzą się, bardzo!

      Usuń
  2. Zapowiada się bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przyjemne się czyta, oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że będzie więcej bo strasznie mi się podobało.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia