Górskie powitanie Nowego Roku | Rycerka Górna - blog MAŁEJ złośnicy

6 stycznia 2019

Górskie powitanie Nowego Roku | Rycerka Górna


Pierwszy post w tym roku ma dla mnie szczególne znaczenie, chociaż nie będzie zawierał niczego niezwykłego, no - poza magicznym zdjęciem domku górskiego, w którym spędziłam ostatnie 9 dni i powitałam Nowy Rok.


Rycerka Górna, bo tam byliśmy mieści się niedaleko Zwardonia, jak i samej granicy. Jak dla mnie mało turystyczne miejsce, ale na krótki wypad idealne - cisza, spokój, mnóstwo śniegu. Pierwszego dnia powitało nas kilka centymetrów śniegu oraz dodatnia temperatura. Naprawdę obawialiśmy się, że cały wyjazd spędzimy w burym otoczeniu przy deszczu. Nic bardziej mylnego. Zaledwie dwa dni później tarzaliśmy się w zaspach śniegu, sięgających niemal pasa. Po 15 latach zjeżdżałam również na sankach i dupolocie! A gdy wyruszyliśmy na szlak - pękałam z zachwytu. Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałam tak wspaniałą zimę na własne oczy. Żałujcie, że Was tam nie było - cudownie! 

Mam w planach jeszcze dwa posty, z krótkich wypraw na Przegibek oraz Mały Rachowiec w Zwardoniu. Niestety, alarmy przeciwlawinowe oraz niewyobrażalne ilości śniegu nie pozwoliły nam na spacer po innych szlakach, ale i tak jestem zadowolona, że udało nam się gdziekolwiek dostać. 

Obiecywałam sobie również, że w tym roku nie będzie postanowień. Bo po co? Mimo to, gdzieś tam w głowie kotłują mi się interesujące plany na 2019 i być może tym razem uda się to rozwinąć tak jakbym tego oczekiwała. Zamierzam podnieść bloga na nogi, bo nie wyobrażam sobie zostawić go w takim stanie jak jest obecnie. Kilka malutkich zmian, trochę organizacji i uporu, a wszystko jest do osiągnięcia. W związku z tym, nie tylko sobie, ale również i Wam życzę wszystkiego co najlepsze, uśmiechu, miłości, mnóstwa podróży oraz wytrwałości w dążeniu do celu!






3 komentarze:

  1. Bardzo dobrze, że bierzesz się za bloga! Nic tak nie motywuje, jak takie postanowienia - jak widzę, że ktoś jest systematyczny, ja sama chętniej biorę się do pracy czytając takie blogi. Tobie również życzę wszystkiego dobrego w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. "dupolot"? :D
    Piękna okolica, w takiej chacie można się zapomnieć, można zapomnieć o całym świecie. To musiało być cudowne uczucie...
    Jak zawsze malownicze kadry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak się potocznie mówi na te plastikowe "jabłuszka" do zjeżdżania, co to sam zadek się mieści, a nogi do góry wystawia :D
      Okolica była świetna. Byliśmy ukryci z każdej strony, daleko od drogi, bez zasięgu.

      Usuń